Kościół w Bolminie

0:00

100

Kościół w Bolminie - Najstarsza wzmianka o wsi Bolmin znajduje się w „Liber Beneficiorum” i sięga lat 1510-1520. Co do parafii, wiadomo, że utworzono ją w r. 1574. Rolę kościoła parafialnego pełnił drewniany (10×10)

Najstarsza wzmianka o wsi Bolmin znajduje się w „Liber Beneficiorum” i sięga lat 1510-1520. Co do parafii, wiadomo, że utworzono ją w r. 1574. Rolę kościoła parafialnego pełnił drewniany kościół p.w. Trójcy Przenajświętszej, usytuowany poniżej pałacu rodziny Brzeskich. Fundatorem kościoła był właściciel dóbr ziemskich w Bolminie, Stanisław Brzeski. Za namową ks. Jakuba Chrostkowskiego, mansjonarza małogoskiego pełniącego obowiązki proboszcza w Bolminie, Jan Brzeski, syn Stanisława, ufundował istniejący do dziś kościół murowany p.w. Narodzenia NMP. W 1617 r. bp Tomasz Oborski, sufragan krakowski konsekrował kościół i ołtarz główny. W 1636 r. dobudowana została kaplica od strony północnej, a w XVII w. kościół został powiększony przez dobudowanie od strony zachodniej wieży – dzwonnicy. Na dalszą rozbudowę świątynia czekała do początków ubiegłego wieku. O to postarał się ówczesny proboszcz, ks. Piotr Folfasiński. Powstały, więc dwie kruchty. Jedna od strony zachodniej, druga – od południowej, a nad nią wybudowano mały skarbiec. W 1911 r., staraniem tegoż proboszcza, parafianie wybudowali jeszcze drewnianą dzwonnicę i umieścili na niej trzy nowe dzwony. Parafia w Bolminie wiele zawdzięcza księdzu Folfasińskiemu. Kapłan piastował funkcję proboszcza w tej parafii trzy razy i tutaj zmarł w 1940 r. Sam często mówił o tym, że kocha Bolmin i cudowny obraz Matki Bożej. To on umieścił cudowny wizerunek w głównym ołtarzu, przyczyniając się swoją posługą kapłańską do wzmożenia kultu obrazu Matki Bożej Łaskami Słynącej. Do dnia dzisiejszego ten obraz jest otaczany czcią. Historia obrazu Matki Bożej Łaskami Słynącej Pierwszą wzmiankę o obrazie zawiera inwentarz z r. 1798. Ks. Folfasiński twierdził, że obraz ten pochodził z prywatnej kaplicy dziedzica Brzeskiego. Są podstawy, aby sądzić, że był on ofiarowany kościołowi w latach, gdy zaczął on funkcjonować. Ks. Folfasiński, jak to już było wspomniane, trzy razy powracał do Bolmina, aby pełnić funkcję proboszcza. Powroty swoje tłumaczył tym, że ciągnęła go do Bolmina miłość do Matki Bożej w Jej wizerunku. Dlatego też przeniósł obraz Matki Bożej z kaplicy bocznej do głównego ołtarza i postarał się o wydrukowanie pocztówek z podobizną obrazu na tle bolmińskiego kościoła. Parafia jest do dziś w posiadaniu medalików specjalnie wybitych na cześć M.B. Bolmińskiej. Dla podkreślenia momentu odsłonięcia obrazu w niedzielę i dni świąteczne, ks. Folfasiński zorganizował orkiestrę dętą, której trębacze wykonywali hejnał. Przed wojną oraz po wojnie liczne pielgrzymki z okolicznych parafii ściągały na odpust do Bolmina z całą procesjonalną paradą. W czasie I wojny światowej w 1914 r kościół został trafiony pociskami artyleryjskimi. Ks. Folfasiński, przebywający w tym czasie w Kielcach, wydał polecenie, aby obraz Matki Bożej przewieźć w bezpieczne miejsce do Kielc. Gdy mieszkańcy Bolmina zdjęli obraz i przygotowywali go do wywiezienia, usłyszeli w kościele płacz dziecka. Zdziwieni przeszukali całą świątynię, niestety dziecka nie znaleźli. Wyszli, więc przed kościół i przeszukali cały plac przed świątynią – i tu nie znaleźli dziecka. Zdziwieni wrócili do kościoła, by wykonać to, co zamierzali. Gdy zbliżyli się do obrazu z zamiarem wyniesienia go na czekający wóz, znowu usłyszeli płacz dziecka. Przerażeni tym faktem uznali, że to znak z nieba i Matka Boża nie chce, aby jej cudowny wizerunek był wywieziony z kościoła. Postanowili, że ukryją go w kościele. Tu więc, pod posadzką, zakopali obraz, który szczęśliwie przetrwał zawieruchę wojenną. Co dziwne, kościół, choć pokiereszowany pociskami, ocalał, a wieś została prawie zrównana z ziemią. Pociski, które wpadały do świątyni, nie wybuchały, a jeśli już nastąpił wybuch, to czynił on niewielkie zniszczenia. Po śmierci ks. Folfasińskiego w 1940 r. do parafii przyszedł ks. prob. Piotr Oborski. Dzięki niemu uratowano dwa dzwony, które Niemcy chcieli zarekwirować. On też, znając dobrze język niemiecki, uratował kościół przed spaleniem. Niemcy chcieli spalić świątynię za to, że tu partyzanci uzyskiwali pomoc.

  • Difficulty:

    Hard (10×10)

  • Added by:

    Paw

  • From:

    2017-09-14

  • Solved:

    0

  • Report:

Add comment